coz omnie sam nieistnieje to ludzie i sytuacje kreuja mnie i moje zachowanie.mam zasady ktorym ufam mozna mnie latwo skrzywdzic choc osobie ktora to zrobi niepokaze jak mi zle.bardzo samotny ze mnie czlowiek mimo ogromnej ilosci znajomych i talentu do nawiazywania kontaktow.wnikliwy obserwator.zbyt wrazliwy na krzywdy ludzkie a przez to bardzo zamkniety w sobie i nieufny
to skaplikowane jak ja sam.znam zycie z najgorszej strony.jestem wstanie dopasowac sie do roznych trudnosci.ale szukam oparcia i ciepla jakie daje kontakt z wrazliwymi osobami.