Jestem przecietna, normalna kobieta w "srednim" ;-)wieku.
Ani piekna, ani genialnie madra, ani przesadnie modna...taka co to na ulicy nie wyroznia sie niczym specjalnym i pozostaje niezauwazona.
Towarzystwa kogos milego, z poczuciem humoru, kogos komu w doslym zyciu zabraklo partnera do przezywania smutkow i radosci, dnia codziennego i od swieta. Kogos kto dalby sie wyciagnac na spacer lub wycieczke, do kina, na koncert, na kawe do kawiarni lub szklaneczke czegos mocniejszego do pubu, mialby ochote na np. weekend w Barcelonie posrodku zimy, lub wycieczke w gory przybrane jesienna szata, lub potrafilby pomilczec razem, podzielic sie rozmyslaniami na rozne tematy, spedzic wieczor przy kieliszku wina. Byc...razem!
Nie szukam milosci, nie jestem kochliwa...ale wierze ze mozna kogos pokochac jesli sie trafi na "bratnia dusze".